Dzisiaj krótkie Déjà vu na temat….hmm.. Przemiału…

Zastanawiałeś się kiedyś nad znaczeniem słowa ,,PRZEMIAŁ’’?. Zapewne nie, bo w sumie po co? A więc przybliżę Ci trochę jego znaczenie… zgodnie z definicją „rozcieranie czegoś na drobne cząsteczki” czyli w skrócie zamiana czegoś wielkiego okazałego, w drobną MIAZGĘ. Tak dokładnie w drobny mak.
Pozwolę zatem zastanowić się głębiej nad tematem ,,kultury przemiału,, do której określania idealnie pasują słowa: więcej, mocniej, szybciej, bardziej… Czyli wszystkim doskonale dzisiaj znane określenia z naszej codzienności. A teraz wyobraź sobie Drogi Czytelniku, że idziesz kolejny raz do tego samego fizjoterapeuty, fryzjera, lekarza,itd., ale oni nadal Cię nie rozpoznają. Pewnie nie zastanawiałeś się nad tym dlaczego tak się dzieje? Czemu człowiek (skoro każdy jest inny) nie pozostaje w pamięci? W końcu nie jesteś aż tak brzydki i specyficzny, dlatego zauważ, że przez ich gabinety przelewają się dziesiątki, a nawet setki takich jak Ty.. Siedzą w kolejce z problemami, dolegliwościami i smutnymi minami- Ty wśród nich również masz taką… Czekając na swoją kolej, wrzucasz mimochodem zdjęcie na Instagram i zaczynasz czatować na ,,like,, w celu potwierdzenia czy znajdą się ,,Twoi Fani’’, gdyż to obecnie jedyny wyznacznik piękna Twoich fotek i wartości Twojego życia. Przeglądasz dalej Facebook-a, gdzie masz już kilkanaście nowych powiadomień: gdzie w tym momencie powinieneś być, z kim i jak w ogóle może Ciebie tam nie być.. Ciekawe ile w tych powiadomieniach jest szczerości, prawdy i życzliwości. A może powinieneś być, żeby dzisiejsze hieny miały nowy temat na kolejne dwa tygodnie? Ale w sumie nie martw się… nie ma Cię tam, więc zapewne i tak mają temat, dlaczego CIE NIE MA??? Zresztą osoby niezainteresowane zawsze wiedzą o Tobie więcej-często więcej niż Ty sam;). W celu zaspokojenia ich ciekawości zaraz wrzucisz nową fotkę więc będą ,,na bieżąco,, z informacjami..;)
A później wracasz do domu… do ciepłego mieszkanka w którym ktoś na Ciebie czeka… czeka… myśli… tęskni… Ty też za nim tęsknisz jak jest daleko, ponieważ Twoja wyobraźnia wyśmienicie potrafi wyidealizować upragnione sceny, zachowania, potrzeby i instynkty. Szkoda tylko, że gdy przekraczasz próg wszystko pryska jak bańka a z Twoich ,,planów,, nie pozostaje nic… Twoja ,, druga połówka,, nie potrafi normalnie z Tobą porozmawiać o prostych rzeczach, a Ty wpadasz w kolejną furię z tego powodu… Więcej przechodzicie kłótni i nieporozumień, niż mile spędzonych chwil… Zaczynacie stopniowo robić sobie ,,pod górkę,, i wzajemnie się ignorować… Zamiast nawiązywania relacji siadasz dalej na Ista, Fejs, czy inne portale albo po prostu idziesz spać. Nic więc dziwnego, że zaczynasz coraz bardziej ,,kochać,, swoją pracę, która pozwala Ci odetchnąć od tego chorego stanu… Zatracasz się więc bez pamiętnie w obowiązkach, coraz mniej się angażujesz i starasz, bo doskonale wiesz, że to nie ma sensu… Godzisz się ze swoim losem tłumacząc sobie, że tak musi być, bo takie jest życie… Nie ma ludzi idealnych, a konsekwencje swoich decyzji (także tych nieudanych) trzeba ponosić… W końcu życie toczy się dalej. Dlatego żyjesz z dnia na dzień w rytuale codzienności szukając chwili do uśmiechu poza domem… I wtedy.. pojawia się ktoś na Twojej drodze… Ktoś nowy, zupełnie inny… Wesoły, pogodny, czuły, inteligentny i jakże wyrozumiały… Posiadający wszystkie cechy, których niestety nie możesz dostrzec u swojego życiowego partnera… Potem w ogóle zapominasz o wszystkim (albo nie chcesz pamiętać- bo jest Ci tak dobrze), dochodzą nowe emocje, doznania, a jak coś jest nowe to i lepsze. Zaczynasz się angażować, a to wiadomo – może boleć. Później domagasz się ,,ponownego „zaczarowania świata”, implikując potrzebę autentyczności, bliskości i otwartości w relacjach z innymi,, (Ch. Lascha.).
Wtedy zaczynasz pisać bloga, lifestylowego oczywiście, bo na niczym się nie znasz, ale lubisz się wypowiadać i chętnie podzielisz się swoimi spostrzeżeniami z innymi. Szukasz… i znajdujesz tekst inspirowany lekturą „Kultura Narcyzmu” Ch. Lascha. Wtedy uświadamiasz sobie, że skupiasz się tylko na sobie, samodoskonaleniu, samowystarczalności, samoaktualizacji i samolubstwie. Zauważasz, że poświecenie dla drugiego człowieka staje się abstrakcją, oddanie – życzeniem, a zaangażowanie prowadzi do śmierci naszego EGO!. PRZEMIAŁ LUDZI W NASZYM ŻYCIU JEST CORAZ WIĘKSZY!. Szkoda tylko, że nasze zaangażowanie, jakość relacji i stosunków ciągle się zmniejsza… A nowe znajomości są tak przelotne, kruche i krótkie…
A tak w ogóle to mąka o wysokim przemiale (czyt. biała) jest nic niewarta.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>