Dopóki człowiek jest zdrowy nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo cenne jest to zdrowie. Nie myślisz na co dzień o tym jak milo jest wstać po przespanej nocy i jak cudownie jest obudzić się rano nie czując żadnego bólu.. ech… aż chce się żyć i wstawać!.. Wstawać.. No właśnie… Trzeba wstać:p Dziś plan dnia prosty. Śniadanie- bo bez niego ani rusz z domu!- a później małe zakupy, chwila relaksu w gabinecie kosmetycznym, szybkie odwiedziny u ,, psiapsiółki,, i do domku…:) Nie ma czasu na nic:)

No i w sumie tak zleciało… Dzień jak z bata strzelił…

Zakupy baaardzo udane:) nie ma to jak oglądać zadowolona i obładowaną po uszy torbami kobietę wracającą z zakupów.. to nic, że na stopach ma odciski wielkości pomarańczy po całodniowym maszerowaniu po ,, rajskiej galerii,, , ważne ze na twarzy maluje się uśmiech wielkości banana… a może i ćwiartki arbuza!:d to nic, że wraca ,, lżejsza,, o kilkaset złotych.. ważne ze łupy i zdobycze są. W końcu kobiety to prawdziwe boginie promocji i okazji! Nawet nie macie pojęcia jak cieszy fakt założenia nowej bluzeczki o którą wszystkie koleżanki wokół dyskutują i zazdroszczą!  Ba.. Zazdrościłyby jeszcze bardziej gdyby dowiedziały się ze kupiłaś ją w jednej z najdroższych sieciówek za cale 7 zł! Ha! To się nazywa polowanie:d – ale w sumie nie o tym chciałam mówić…- zakupy tak jak już wspomniałam były naprawdę udane.. Załadowałam samochód siatkami i pojechałam do mojej ulubionej Pani Kasi, która uwielbia nadawać buziom piękna i estetyki:) poza tym po 7 godzinnych ,, spacerkach,, po sklepach taka dwugodzinna ,, drzemka ,, na fotelu kosmetycznym jest nawet wskazana- miodzik dla mojej duszy. Dla nóg także! :)…

Po całym dniu ostatkiem sił wtoczyłam się na drugie piętro do mojej  przyjaciółki. Rzuciłam się na fotel!-jak głodny pies na kości- i zaczęłam obserwacje,  której nigdy wcześniej nie widziałam i się nad nią nie zastanawiałam.. tak wiec…

Ania ,,Typowa Matka Polka,,. Dobra gościnna i serdeczna dla wszystkich. Zawsze przyszykuje tyle jedzenia, ze pół miasta mógłby nakarmić, a poza tym nie wyjdziesz od niej bez ,,wyprawki na wynos,,. Maro- mąż Anny -Starszy o 15 lat. Całkowite przeciwieństwo żony. Luzacki, pełen optymizmu i żartu,  bujający w obłokach. Wygłupy i luzacki styl życia towarzyszą mu na co dzień. Oraz ich synek-Ksawery.  Zawsze zastanawiałam się dlaczego tak dali mu na imię,  ale teraz już w końcu wiem! Imieniem tym często nazywane są huragany, trąby powietrzne i inne zjawiska ,, paranormalne,,. Ale to imię pasuje do tego dzieciaka idealnie… Maja w domu prawdziwe TORNADO! Kiedy Ksawery przechadza się po korytarzu to wszystko lata i chwilami masz wrażenie ze albo piętro się zawali albo okna wylecą. Nie wiadomo gdzie się kryć-tak jak przy prawdziwym huraganie. Tak więc lubi tez podlecieć, ugryźć, uszczypnąć.. ani się nie spodziejesz, ani nie zauważysz kiedy stajesz się ofiarą tego łobuza! Na szczęście Ania szybko po gromiła tego małego uciekiniera do snu i mogłam spokojnie zająć się sobą…

Niestety ten blogi spokój nie udzielał się długo, ponieważ zegar wybił 23.. ooo masakra!  Kiedy to zleciało.. Jeszcze cała godzina drogi powrotnej do domu…

Wróciłam.. Wtoczyłam się na czwarte piętro i gdy ściągnęłam buty myślałam że umrę.. Nie! Nie ze smrodu, ale z bolących stóp.. Szybki prysznic i rzuciłam swoje zwłoki na łóżko. W końcu…

Dobranoc. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>