Archiwa autora: Jagódka

O Jagódka

Kim jestem? Spokojną, opanowaną, próbująca odnaleźć się w życiu 25-latką. W codziennym życiu dążę do poznawania (po trochu): medycyny, natury, techniki, społeczeństwa i ludzi. Nie cierpię słabych merytorycznie dyskusji składających się głownie z wyzwisk i przekleństw. Chamstwa i bezczelności też nie lubię.;)

Dopóki człowiek jest zdrowy nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo cenne jest to zdrowie. Nie myślisz na co dzień o tym jak milo jest wstać po przespanej nocy i jak cudownie jest obudzić się rano nie czując żadnego bólu.. ech… aż chce się żyć i wstawać!.. Wstawać.. No właśnie… Trzeba wstać:p Dziś plan dnia prosty. Śniadanie- bo bez niego ani rusz z domu!- a później małe zakupy, chwila relaksu w gabinecie kosmetycznym, szybkie odwiedziny u ,, psiapsiółki,, i do domku…:) Nie ma czasu na nic:)

No i w sumie tak zleciało… Dzień jak z bata strzelił…

Zakupy baaardzo udane:) nie ma to jak oglądać zadowolona i obładowaną po uszy torbami kobietę wracającą z zakupów.. to nic, że na stopach ma odciski wielkości pomarańczy po całodniowym maszerowaniu po ,, rajskiej galerii,, , ważne ze na twarzy maluje się uśmiech wielkości banana… a może i ćwiartki arbuza!:d to nic, że wraca ,, lżejsza,, o kilkaset złotych.. ważne ze łupy i zdobycze są. W końcu kobiety to prawdziwe boginie promocji i okazji! Nawet nie macie pojęcia jak cieszy fakt założenia nowej bluzeczki o którą wszystkie koleżanki wokół dyskutują i zazdroszczą!  Ba.. Zazdrościłyby jeszcze bardziej gdyby dowiedziały się ze kupiłaś ją w jednej z najdroższych sieciówek za cale 7 zł! Ha! To się nazywa polowanie:d – ale w sumie nie o tym chciałam mówić…- zakupy tak jak już wspomniałam były naprawdę udane.. Załadowałam samochód siatkami i pojechałam do mojej ulubionej Pani Kasi, która uwielbia nadawać buziom piękna i estetyki:) poza tym po 7 godzinnych ,, spacerkach,, po sklepach taka dwugodzinna ,, drzemka ,, na fotelu kosmetycznym jest nawet wskazana- miodzik dla mojej duszy. Dla nóg także! :)…

Po całym dniu ostatkiem sił wtoczyłam się na drugie piętro do mojej  przyjaciółki. Rzuciłam się na fotel!-jak głodny pies na kości- i zaczęłam obserwacje,  której nigdy wcześniej nie widziałam i się nad nią nie zastanawiałam.. tak wiec…

Ania ,,Typowa Matka Polka,,. Dobra gościnna i serdeczna dla wszystkich. Zawsze przyszykuje tyle jedzenia, ze pół miasta mógłby nakarmić, a poza tym nie wyjdziesz od niej bez ,,wyprawki na wynos,,. Maro- mąż Anny -Starszy o 15 lat. Całkowite przeciwieństwo żony. Luzacki, pełen optymizmu i żartu,  bujający w obłokach. Wygłupy i luzacki styl życia towarzyszą mu na co dzień. Oraz ich synek-Ksawery.  Zawsze zastanawiałam się dlaczego tak dali mu na imię,  ale teraz już w końcu wiem! Imieniem tym często nazywane są huragany, trąby powietrzne i inne zjawiska ,, paranormalne,,. Ale to imię pasuje do tego dzieciaka idealnie… Maja w domu prawdziwe TORNADO! Kiedy Ksawery przechadza się po korytarzu to wszystko lata i chwilami masz wrażenie ze albo piętro się zawali albo okna wylecą. Nie wiadomo gdzie się kryć-tak jak przy prawdziwym huraganie. Tak więc lubi tez podlecieć, ugryźć, uszczypnąć.. ani się nie spodziejesz, ani nie zauważysz kiedy stajesz się ofiarą tego łobuza! Na szczęście Ania szybko po gromiła tego małego uciekiniera do snu i mogłam spokojnie zająć się sobą…

Niestety ten blogi spokój nie udzielał się długo, ponieważ zegar wybił 23.. ooo masakra!  Kiedy to zleciało.. Jeszcze cała godzina drogi powrotnej do domu…

Wróciłam.. Wtoczyłam się na czwarte piętro i gdy ściągnęłam buty myślałam że umrę.. Nie! Nie ze smrodu, ale z bolących stóp.. Szybki prysznic i rzuciłam swoje zwłoki na łóżko. W końcu…

Dobranoc. :)

Nadzieja

NADZIEJA

 

Zachęca,

Nie potrzebuje posyłać gońca…

Lekkim uśmiechem zachęcić może…

Trzeba poszukać.. jest gdzieś daleko…

Zagrzewa,

Serce radosne ruszy do boju…

Miłość rozkwitnie jak kwiat jabłoni..

Rozpala,

Ognisty płomień pokryje duszę…

Zapali światło… i łuna pryśnie…

Rozpali płomień serca wieczysty… 

Tłumi,

Silnym dotykiem chwyci za rękę…

Ostrym spojrzeniem stłumi Twój lęk..

Odejdzie w nową drogę nieznaną…

Ten remont mnie wykończy, nie tylko finansowo ale i psychicznie…

Okazało się, że nie możemy dalej lecieć z robotą, ponieważ trzeba przerabiać instalację.. tak więc wezwaliśmy Hydraulików na pomoc, mają oni pomóc rozwiązać problemy z naszymi wspaniałymi rurkami… Chłopaki pracują dzielnie,  a ja ciągle w myślach mam słowa piosenki która cały czas przewija się w radiu ,, Kupiłem wszystko, A wciąż nie mam nic,, dokładnie.. tak właśnie jest… nosisz TORBAMI, jakieś kleje, zaprawy, farby, płyty, listwy, a póki co, i tak nic nie widać. Żeby chociaż troszkę efektu… jakaś minimalna estetyka się ukazała. A tu nic.. Aczkolwiek tutaj można polemizować, w końcu sama estetyka w sobie jest procesem twórczym samego artysty… A sam artysta (w tym przypadku mój SZWAGIER) już widzi w tym przyszłe PIĘKNO.. Systematycznie zachwyca się tym ,,pięknem,, i twierdzi, iż jest coraz lepiej.. Niestety jakoś mnie to nie pociesza i nie podnieca, gdyż u mnie pojawia się coraz większa obawa w tej kwestii, ale cóż widocznie przechodzę fazę anestetyzacji- stępienia zmysłów, gdyż oprócz sterty gruzu, kabli, kurzu, pyłu, brudu i hałasu, nie widzę nic…

Lecę dalej szukać przejawów tej ESTETYKI

Wiersz WIOSNA

Cześć:) Dzisiaj za oknem piękna i słoneczna pogoda… Aż strach pomyśleć, że sroga zima zbliża się nieubłaganie wielkimi krokami… Dlatego przy okazji ostatnich promyczków Słońca pomyślałam, że fajnie pomarzyć o… WIOŚNIE i z tego tytułu postanowiłam podzielić się z Wami moim nowym dziełem do którego napisania zainspirowała mnie moja siostra, której dziękuje za to:)

Wiersz pod tytułem ,,WIOSNA,, ;) Miłego czytania:)

WIOSNA

Przychodzi o wczesnym poranku

I budzi wszystko do bycia

Rozpala serca namiętnych kochanków

Nie pozostawia nic do ukrycia

Przychodzi z rannym promyczkiem słońca

Pobudza wszystkich do życia

W uczuciach jest jak stały obrońca

Długi jak górski szlak do przebycia

Przychodzi z pierwszą kropelką rosy

Nie ma na sobie nic do okrycia

Na gołych ramionach włosy

Tak wiele jest do zdobycia

Przychodzi z ciepłym porannym śmiechem

I słodką kawą do picia

Z cichym namiętnym jej oddechem

Nie ma na sobie nic do zakrycia

Przychodzi z lekkim wiosennym wietrzykiem

I chłodzi twarze o świcie

Zrywa kochanków z wielkim krzykiem

Dobrze się razem bawicie

Przychodzi z małym pąkiem jabłoni

Niesie marzenia i myśli skrycia

W bliskości naszych splecionych dłoni

Czujemy bliskość swego serca bicia

Przychodzi w serca gorące kochanków

Często zachęca ich do współżycia

Kusi na jawie i o poranku

Budzi emocje i przeżycia

A gdy już miłość wleje w kochanków

Czerpiących dużą przyjemność z życia

Czeka by nakryć ich o poranku

I przerwać tę chwilę beztroskiego bycia

 

 

Otwieram rano oczy i pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy to ,, REMONT,, o tak! zrobię sobie remont mieszkania!… Ucieszona nowym pomysłem wyskakuje z ciepłego łóżeczka i rozpoczynam codzienny rytuał swojego dnia… Wstawiam wodę na kawkę i mimochodem włączam radio z którego dobiegają mnie pierwsze słowa piosenki ,,JESTEŚ SZALONA,, uśmiecham się więc głośno sama do siebie z powodu idealnego podsumowania mojego pomysłu i przerzucam stację. Słyszę inne rytmy i ,,WARTO MIEĆ MARZENIA…” ech… faktycznie od rana pełno motywacji na realizację nowo obranego celu… Ale nie poddając się szukam dalej aprobaty i natchnienia i co słyszę? Queen  ,,Don’t stop me now!,, o tak! to jest to! Zostawiam więc stację i nakręcam się dalej pozytywnie słuchając skocznych kawałków…:) Zadowolona i optymistycznie nastawiona sięgam po telefon i wykręcam numer do SZWAGRA. Wiadomo, SZWAGIER wszystko wie najlepiej, SZWAGIER pomoże, SZWAGIER doradzi, SZWAGIER rozśmieszy, SZWAGIER załatwi, SZWAGIER zrozumie… itd. Tak więc dzwonię do mojego niezawodnego specialisty i niemalże jednym tchem z wielkim podnieceniem opowiadam mu o moim super planie. I co słyszę? ,,POMYŚLIMY,, ech… Pomyslimy? Tylko tyle? My? Kiedy?… Znowu chwila zawahania i zdezorientowania w mojej głowie natłok myśli i milion pytań… ale nie… Zdecydowanym głosem bez cienia wątpliwości oznajmiam mu, że ja chcę JUŻ! (z wyraźmy podkreśleniem tego słowa). Pewna, że jeżeli zabrzmi to dobitnie i stanowczo to może pojawi się u mnie jeszcze w tym roku ;p..  jeszcze kilka zdań w stylu ,,co słychać,, i kończymy rozmowę:) i tak więc.. Dwie godziny później są u mnie moi SZWAGROWIE z całym sprzętem budowlanym, gotowi do remontu…;p Wyobraźcie sobie moją minę i otwartą ze zdziwienia buzię, kiedy otwieram im drzwi mojego mieszkania i usłyszę ,, jak JUŻ to już jesteśmy!,,  no i się zaczęło… TOTALNA DEMOLKA… zresztą słowo ,,Totalna,, to mało powiedziane…  Rozpoczęło się u mnie PIEKŁO… TAK! W DOSŁOWNYM TEGO SŁOWA ZNACZENIU. Od jednego głupiego ,,JUŻ,,. Chłopaki przez cały dzień odwalili kawał dobrej roboty dlatego byłam BAAAARDZO zadowolona z ekspresowego działania i postępu pracy… Do czasu kiedy oni skończyli pracę na dzisiaj a ja zostałam sama z tym…

23226775_1222118697889942_330065808_n

Tak.. Dokładnie tak, wygląda teraz moja łazienka i wanna. SZWAGROWIE NIE ZAWIEDLI JAK ZAWSZE ;-D Miłej Sobotniej Kąpieli  :-D Będę Was informować na bieżąco o postępach.:-) Trzymajcie kciuki  :-D

P.S.  Uważajcie na to ,,JUŻ,,, bo niby takie nic, a ma taką MOC  :-D

Dzisiaj krótkie Déjà vu na temat….hmm.. Przemiału…

Zastanawiałeś się kiedyś nad znaczeniem słowa ,,PRZEMIAŁ’’?. Zapewne nie, bo w sumie po co? A więc przybliżę Ci trochę jego znaczenie… zgodnie z definicją „rozcieranie czegoś na drobne cząsteczki” czyli w skrócie zamiana czegoś wielkiego okazałego, w drobną MIAZGĘ. Tak dokładnie w drobny mak.
Pozwolę zatem zastanowić się głębiej nad tematem ,,kultury przemiału,, do której określania idealnie pasują słowa: więcej, mocniej, szybciej, bardziej… Czyli wszystkim doskonale dzisiaj znane określenia z naszej codzienności. A teraz wyobraź sobie Drogi Czytelniku, że idziesz kolejny raz do tego samego fizjoterapeuty, fryzjera, lekarza,itd., ale oni nadal Cię nie rozpoznają. Pewnie nie zastanawiałeś się nad tym dlaczego tak się dzieje? Czemu człowiek (skoro każdy jest inny) nie pozostaje w pamięci? W końcu nie jesteś aż tak brzydki i specyficzny, dlatego zauważ, że przez ich gabinety przelewają się dziesiątki, a nawet setki takich jak Ty.. Siedzą w kolejce z problemami, dolegliwościami i smutnymi minami- Ty wśród nich również masz taką… Czekając na swoją kolej, wrzucasz mimochodem zdjęcie na Instagram i zaczynasz czatować na ,,like,, w celu potwierdzenia czy znajdą się ,,Twoi Fani’’, gdyż to obecnie jedyny wyznacznik piękna Twoich fotek i wartości Twojego życia. Przeglądasz dalej Facebook-a, gdzie masz już kilkanaście nowych powiadomień: gdzie w tym momencie powinieneś być, z kim i jak w ogóle może Ciebie tam nie być.. Ciekawe ile w tych powiadomieniach jest szczerości, prawdy i życzliwości. A może powinieneś być, żeby dzisiejsze hieny miały nowy temat na kolejne dwa tygodnie? Ale w sumie nie martw się… nie ma Cię tam, więc zapewne i tak mają temat, dlaczego CIE NIE MA??? Zresztą osoby niezainteresowane zawsze wiedzą o Tobie więcej-często więcej niż Ty sam;). W celu zaspokojenia ich ciekawości zaraz wrzucisz nową fotkę więc będą ,,na bieżąco,, z informacjami..;)
A później wracasz do domu… do ciepłego mieszkanka w którym ktoś na Ciebie czeka… czeka… myśli… tęskni… Ty też za nim tęsknisz jak jest daleko, ponieważ Twoja wyobraźnia wyśmienicie potrafi wyidealizować upragnione sceny, zachowania, potrzeby i instynkty. Szkoda tylko, że gdy przekraczasz próg wszystko pryska jak bańka a z Twoich ,,planów,, nie pozostaje nic… Twoja ,, druga połówka,, nie potrafi normalnie z Tobą porozmawiać o prostych rzeczach, a Ty wpadasz w kolejną furię z tego powodu… Więcej przechodzicie kłótni i nieporozumień, niż mile spędzonych chwil… Zaczynacie stopniowo robić sobie ,,pod górkę,, i wzajemnie się ignorować… Zamiast nawiązywania relacji siadasz dalej na Ista, Fejs, czy inne portale albo po prostu idziesz spać. Nic więc dziwnego, że zaczynasz coraz bardziej ,,kochać,, swoją pracę, która pozwala Ci odetchnąć od tego chorego stanu… Zatracasz się więc bez pamiętnie w obowiązkach, coraz mniej się angażujesz i starasz, bo doskonale wiesz, że to nie ma sensu… Godzisz się ze swoim losem tłumacząc sobie, że tak musi być, bo takie jest życie… Nie ma ludzi idealnych, a konsekwencje swoich decyzji (także tych nieudanych) trzeba ponosić… W końcu życie toczy się dalej. Dlatego żyjesz z dnia na dzień w rytuale codzienności szukając chwili do uśmiechu poza domem… I wtedy.. pojawia się ktoś na Twojej drodze… Ktoś nowy, zupełnie inny… Wesoły, pogodny, czuły, inteligentny i jakże wyrozumiały… Posiadający wszystkie cechy, których niestety nie możesz dostrzec u swojego życiowego partnera… Potem w ogóle zapominasz o wszystkim (albo nie chcesz pamiętać- bo jest Ci tak dobrze), dochodzą nowe emocje, doznania, a jak coś jest nowe to i lepsze. Zaczynasz się angażować, a to wiadomo – może boleć. Później domagasz się ,,ponownego „zaczarowania świata”, implikując potrzebę autentyczności, bliskości i otwartości w relacjach z innymi,, (Ch. Lascha.).
Wtedy zaczynasz pisać bloga, lifestylowego oczywiście, bo na niczym się nie znasz, ale lubisz się wypowiadać i chętnie podzielisz się swoimi spostrzeżeniami z innymi. Szukasz… i znajdujesz tekst inspirowany lekturą „Kultura Narcyzmu” Ch. Lascha. Wtedy uświadamiasz sobie, że skupiasz się tylko na sobie, samodoskonaleniu, samowystarczalności, samoaktualizacji i samolubstwie. Zauważasz, że poświecenie dla drugiego człowieka staje się abstrakcją, oddanie – życzeniem, a zaangażowanie prowadzi do śmierci naszego EGO!. PRZEMIAŁ LUDZI W NASZYM ŻYCIU JEST CORAZ WIĘKSZY!. Szkoda tylko, że nasze zaangażowanie, jakość relacji i stosunków ciągle się zmniejsza… A nowe znajomości są tak przelotne, kruche i krótkie…
A tak w ogóle to mąka o wysokim przemiale (czyt. biała) jest nic niewarta.